sobota, 28 maja 2016

Torba listonoszka

Idąc za ciosem i wykorzystując pozostały len na podszewkę,
uszyłam kolejną, tym razem małą torbę spacerową z długim uchwytem.
Na tyle długim, że spokojnie można ją przerzucić przez ramiona
a wolne ręce uzbroić w kijki spacerowe. 
Torebka niewiele mieści, ale to co niezbędne - z łatwością!
Na lamówkę wykorzystałam połówkę zamka błyskawicznego,
a aplikacje, w odróżnieniu od poprzedniej torby, 
zostały przeszyte ściegiem atłaskowym, tak wiec nic się nie strzępi.


Robię też przymiarki do świątecznych kartek recyklingowych.
Czy jest coś, co wyrzucam?? Sama się nad tym zastanawiam ;-)


Kartkę przygotowałam z myślą o wyzwaniu RECYKLING # 3 w scrap-ścinkach:


wtorek, 24 maja 2016

Torba nr 3

Postanowiłam wykorzystać najmniejsze skrawki jeansów.
Powycinałam więc liście, ułożyłam coś na podobieństwo gałązki
i przyszyłam do najzwyklejszej torby.
Po wyciągnięciu z pudła "z tkaninami na podszewki" seledynowego lnu, 
zdecydowałam się na kolor nici. Ciekawe, że zaczyna mi się podobać KOLOR. 
Efekt strzępienia zamierzony. 
Mam nadzieję, że w czasie użytkowania jeszcze bardziej się wystrzępi.



Z rozpędu uszyłam też małą kosmetyczkę do kompletu.
Może na klucze? A może na inne drobiazgi.


Żeby nie było, że tylko szyję, pochwalę się też innymi drobiazgami.

Gdzieś w międzyczasie wykoralikowałam 3 pojemniki
(z założenia etujki na szydełka),
 ale jednego nie udało mi się udokumentować:


Powstało też kilka siljanek, a jakże:-)




Dla taty z okazji jubileuszu zrobiłam kartkę:


A na koniec kulinarny eksperyment.
Od jakiegoś czasu przeżywam fascynację kaszami.
Różnymi kaszami.
Odważyłam się na zrobienie ciasta kokosowego z kaszy jaglanej.


W zasadzie ciężko podać składniki, bo brałam jak się nawinie i sypnie.

- paczka wiórków kokosowych
- ugotowana kasza jaglana w ilości ok 3/4 l
- 3 jajka ( myślę, że można mniej)
- ok 4 łyżek cukru
- ok 1/3 szkl oleju (nie wiem czy w ogóle potrzebny)

Jajka i olej mieszałam z cukrem.
Dodałam wiórki i kaszę.

Piekłam 30 minut w 170 st.

Ciasto długo trzyma wilgoć. 
Gdybym kaszę utarła bezpośrednio po ugotowaniu, jeszcze na ciepło, to myślę, że w ogóle mogłabym odpuścić jajka. Następnym razem wypróbuję.

środa, 18 maja 2016

TaDam!

Jestem z tego rodzaju elegantek, które uwielbiają szczególny rodzaj torebek.
Plecak na grzbiecie to jest TO!!

Odkąd zaczęłam grzebać w starych gaciach ;-)
nieustannie myślałam o plecaku uszytym w/g własnego widzimisię.
Już w trakcie szycia toreb zaczęłam projektować, rysować, wymyślać MÓJ plecak!
Efekt końcowy różni się od projektu, ale zmiany były dokonywane na bieżąco. 
Musiałam wszystko dopasowywać do posiadanych i zdobywanych materiałów.
Tym sposobem nie jestem w 100% usatysfakcjonowana gabarytami :)
Planowałam zdecydowanie mniejszy, taki "spacerowy", a wyszedł "wycieczkowy".
Nic to. Plecak bardzo mi się podoba.
Ma dwie kieszonki zamykane na zamki błyskawiczne,
 dwie kieszonki zapinane klasycznie na guziki 
i jedną kieszonkę zwykłą, ot, powiedzmy na bilety.
Plecak otwierany jest z boku zamkiem błyskawicznym.





Dodam jeszcze, że plecak w całości został uszyty na Julce, 
maszynie skazanej w zasadzie do wyrzucenia.
Poprzedni Łucznik 884 zakatowałam ostatnią torbą i trafił na tydzień do naprawy. 
W międzyczasie nie mogłam nic nie robić, więc przeprosiłam się z Julką.
I wiem, że nie oddam jej. Sprawdziła się w 100%.

Plecak spacerowy już w głowie ;-)

niedziela, 15 maja 2016

Torba nr 2

Druga torba skończona!
Też z pasków, ale w innym układzie 
i z guzikami w roli głównej.
Tym razem torba z uchwytami na ramię i zdecydowanie bardziej pojemna.