środa, 18 maja 2016

TaDam!

Jestem z tego rodzaju elegantek, które uwielbiają szczególny rodzaj torebek.
Plecak na grzbiecie to jest TO!!

Odkąd zaczęłam grzebać w starych gaciach ;-)
nieustannie myślałam o plecaku uszytym w/g własnego widzimisię.
Już w trakcie szycia toreb zaczęłam projektować, rysować, wymyślać MÓJ plecak!
Efekt końcowy różni się od projektu, ale zmiany były dokonywane na bieżąco. 
Musiałam wszystko dopasowywać do posiadanych i zdobywanych materiałów.
Tym sposobem nie jestem w 100% usatysfakcjonowana gabarytami :)
Planowałam zdecydowanie mniejszy, taki "spacerowy", a wyszedł "wycieczkowy".
Nic to. Plecak bardzo mi się podoba.
Ma dwie kieszonki zamykane na zamki błyskawiczne,
 dwie kieszonki zapinane klasycznie na guziki 
i jedną kieszonkę zwykłą, ot, powiedzmy na bilety.
Plecak otwierany jest z boku zamkiem błyskawicznym.





Dodam jeszcze, że plecak w całości został uszyty na Julce, 
maszynie skazanej w zasadzie do wyrzucenia.
Poprzedni Łucznik 884 zakatowałam ostatnią torbą i trafił na tydzień do naprawy. 
W międzyczasie nie mogłam nic nie robić, więc przeprosiłam się z Julką.
I wiem, że nie oddam jej. Sprawdziła się w 100%.

Plecak spacerowy już w głowie ;-)

9 komentarzy:

  1. Wow!! jestem pod wrażeniem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A już miałam napisać, żebyś skonsultowała się ze mną, zanim Julkę wyrzucisz :)))))))
    Jolu, cóż mam napisać? Może tak: jesteś wielka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak tylko wpadnie mi do głowy, żeby pozbyć się Julki - dam Ci znać:-)

      Usuń
  3. Plecak powala, wymacałam, a ile się naszukałam
    " wejścia"..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Super! Czekam na wersję "spacerową" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szyjesz fantastyczne torby, świetnie pomyślane! Pięknego dnia, pozdrawiam, K :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*