poniedziałek, 29 lutego 2016

Znowu w akcji...

Zasuwam jak motorek:-)
W palcach turbodoładowanie.
Haftuję ( po raz kolejny wracam do chałupek):


koralikuję:






Szydełkuję - narzuta zgodnie z planem powiększa się o jeden kwadrat dziennie:


jeszcze 124 kwadraty do końca.


No i eksperymentuję w kuchni. Tak jest zawsze po wizycie w młynie.
Wymyślam różne potrawy z mąki i kaszy.
Nie zawsze zdążę zrobić zdjęcie. 
Udało mi się jednak uwiecznić pierożki pieczone 
z nadzieniem z kaszy jaglanej i sera.


Z barszczem czerwonym - niebo w gębie;-)

2 komentarze:

  1. Zazdroszczę tego turbodoładowania
    u mnie na wiosnę na odwrót ciągnie mnie
    na łono natury , które cudnie wybudza się ze
    snu no i morze wzywa uhhhhhh ;)
    Hafciki , koraliki i druty wszystko cudne :)
    Bułeczki też bym zjadła mniam :) buziaki Jolu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ze mnie straszny leniwiec! Wszystko takie piękne! Podziwiam i ślę serdeczności, Jolu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*