niedziela, 23 sierpnia 2015

Urlop z Tolkienem

Nie lubię słońca. Nigdy się z tym nie kryłam.
Zdecydowanie wolę bardziej chłodne i mokre pory roku.
Dlatego tegoroczne lato odczuwam wyjątkowo źle.
Miałam prawo przypuszczać, że po koszmarnym lipcu, 
sierpień troszkę mnie dopieści;-)
Pomyliłam się.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Na urlop, oprócz tradycyjnych materiałów do robótkowania, 
wzięłam ze sobą zestaw do czytania i słuchania:


"Władca Pierścieni" to 60 minut słuchania 
i jednoczesnego zajmowania się swoimi pasjami.
To pozwoliło przetrwać upały.
Planowałam kolejne szydełkowe kwadraty - nic z tego:-)))
Wróciłam do moich haftowanych sianokosów.
Praca jest w trakcie od kilku lat. Wstyd!
Gdy zasiadłam do niej wyglądała tak:


Gdy haft odstawiłam przed wyjazdem było go zdecydowanie więcej:


ale to ciągle zbyt mało.
Specjalnie zapisuję daty, aby zobaczyć zabójcze tempo;-)
Oprócz wyszywania spełniałam się w innych dziedzinach, 
o których napiszę później.

Pozdrawiam wszystkich chłodniutko:-***