piątek, 8 maja 2015

Powystawowy prezent

Jakoś jeszcze nie potrafię zejść z obłoków na ziemię.
A to za sprawą ludzkiej życzliwości, z którą się często spotykam.
Wczoraj listonosz przyniósł mi paczuszkę, a w niej:


Prawdziwy ręcznik ukraiński:


to było moje marzenie od wielu lat.
Sama kiedyś chciałam uszyć i wyszyć, a tu proszę...


tkany!! na odpowiednią szerokość.

Do tego książka o europejskich makatkach!


Daria! Dziękuję! Ty wiesz jak mnie zatrzymać w chmurach:-*

wtorek, 5 maja 2015

Wielka Majówka

Wróciłam ze wsi pełna wrażeń, pełna różnych emocji...
1 maja o godz. 17.00 w Krasnobrodzkim Domu Kultury 
odbył się wernisaż mojej wystawy
"Tradycja inspiruje czyli makatki i koralikowe dodatki".
Pokazałam zbiór makatek:







i kolekcję biżuterii inspirowanej tradycyjnym haftem zamojskim.
Częściowym sponsorem materiałów do wyrobu biżuterii był sklep Kadoro.
Długo myślałam nad ekspozytorami 
aż w końcu wybór padł na zwykłe szczapy sosnowe.
Wystawa nabrała i aromatu i "smaczku".






Na wernisaż przybyło sporo gości, w tym: władze lokalne,
rodzina, przyjaciele, znajomi bliżsi i dalsi, a także kuracjusze przebywający akurat na turnusach leczniczych.
Cieszę się, że spotkałam też blogowe koleżanki z Zamościa, Joasię i Darię.
Najbardziej dumna jestem jednak z tego, że Ula pokonała autobusem prawie 600km aby być na wernisażu. To był wyczyn!
Oprócz makatek i biżuterii, przygotowałam również coś dla ciała.
Nie chciałam aby poczęstunkiem były tradycyjne ciasteczka z lampką wina.
Upiekłam 6 bochenków chleba w trzech smakach a do tego niego stopiłam słoninkę i przygotowałam smalce w 3 smakach. Na stole przykrytym białoruskim tkanym obrusem nawiązującym kolorystyką do wystawy pojawiły się również ogórki kiszone:-)
To był strzał w dziesiątkę!!
Wystawa stała się bardziej przaśna:-)


Daria przywiozła dwa torty, które wspaniale wkomponowały się w treść wystawy.



Wernisaż został uświetniony występami dwóch zespołów folklorystycznych: Roztoczanki  i Wójtowianie.
Roztoczanki widziałam i słyszałam po raz pierwszy, ale z Wójtowianami zaprzyjaźniona jestem od wielu lat.
Ci ostatni zaśpiewali m.in. piosenkę pt. "O Joli i Zbyszku", do której słowa napisała miejscowa poetka, Marianna Olszewska.
Pozwolę sobie przytoczyć słowa piosenki:

Marzycielka Jola sprytna była taka,
że za męża wzięła Zbyszka - Majdaniaka,
Ze Zbyszka to taki biznesmen nie lada,
że i do kultury co nieco dokłada. Oj, dana...

Pokochały Zbyszka zespoły ludowe
i co raz to czymś mu zawracają głowę.
Tak to dzięki przedsięwzięciom Zbysia
i o Krasnobrodzie Dolny Śląsk usłyszał. Oj, dana...

W wolne dni z kamerą wciąż Zbyszek wędruje,
Jola się nie nudzi, z zapałem haftuje.
Dzisiaj podziwiamy przecudną robotę,
którą wykonały  Joli rączki złote. Oj, dana...

Pięknie haftowane krzyżykiem obrazki,
z drobnych koralików ozdoby i paski.
Jolanta i Zbyszek - dwa oryginały
i drugich nie znajdziesz takich w świecie całym. Oj, dana...

Joluniu i Zbyszku, dla Was dziś śpiewamy
i dumniśmy, że Was za przyjaciół mamy.
Życzymy Wam dzisiaj - bijąc gromkie brawa - 
byście mogli zawsze radość ludziom dawać. Oj, dana...


Ta piosenka wywołała mnóstwo pozytywnych wzruszeń, 
tym bardziej, że przygotowana w całkowitej tajemnicy.

Po koncercie zaproszeni goście udali się do sali biesiadnej na kolejny poczęstunek. 
Tam odbywały się już rozmowy mniej oficjalne. 
Było bardzo przyjemnie.

Z całego serca chciałam podziękować Dyrektor Domu Kultury w Krasnobrodzie, 
pani Marioli Czapli, która przygotowała świetną imprezę. 
Wszystko było zapięte na ostatni guzik.
Po raz kolejny złapałam się na myślach, że duże miasta powinny się uczyć organizacji takich imprez od małych miasteczek.
Mariolu, bardzo, bardzo dziękuję:-*
Dziękuję Wszystkim innym, którzy brali udział w przygotowaniach, którzy przybyli na wernisaż, tym którzy nie szczędzili miłych słów.
To był zdecydowanie MÓJ DZIEŃ.

Teraz muszę kupić liście laurowe. 
Położę je sobie na fotelu i spocznę na laurach;-)

No i czas wracać do prozy:-)