piątek, 8 maja 2015

Powystawowy prezent

Jakoś jeszcze nie potrafię zejść z obłoków na ziemię.
A to za sprawą ludzkiej życzliwości, z którą się często spotykam.
Wczoraj listonosz przyniósł mi paczuszkę, a w niej:


Prawdziwy ręcznik ukraiński:


to było moje marzenie od wielu lat.
Sama kiedyś chciałam uszyć i wyszyć, a tu proszę...


tkany!! na odpowiednią szerokość.

Do tego książka o europejskich makatkach!


Daria! Dziękuję! Ty wiesz jak mnie zatrzymać w chmurach:-*