środa, 30 grudnia 2015

Walka z UFOkami i nie tylko

Praktycznie cały grudzień walczyłam z narzutą jeansową. 
Nie ukrywam, że pikowanie posuwa się do przodu, 
ale niestety nie w tempie jakiego się spodziewałam.
Praca jest jednak już w takim stadium, 
że pokażę dopiero po całkowitym zakończeniu.

Nie wiem jak mi się to udało, 
ale jakimś sposobem znalazłam kilka prac niedokończonych z różnych przyczyn.
Tym sposobem, po dwóch latach na tamborek wróciła Arabka.
Zostawiłam ją w takim stanie
 a w tej chwili wygląda tak:


Znalazłam też dwa hafciki, które powstały w czasie zabawy SALowej u Elen.
Utwierdziłam się w przekonaniu, 
że nie powinnam  się zapisywać na żadne zabawy, bo ich nie kończę.
Tak było i tutaj. Spośród 12 obrazków, wyszyłam jedynie dwa: ten i ten.
W dodatku jakoś tak bez sensu wyszywałam, 
bo zostawiłam wyjątkowy skąpy margines.
Wyszywanki czekały prawie 4 lata na wykorzystanie.
Doczekały się!!
Uszyłam dwie poduszki dla moich doktorów nie-ludzkich:


Bardzo się podobały!!

No i jednak cały czas, co prawda coraz wolniej, szydełkuję kwadraty do narzuty.
W grudniu zrobiłam jedynie 8 sztuk,
 czyli mam już 73 a do zakończenia zostały mi 92 kwadraty.




środa, 23 grudnia 2015

Święta tuż tuż...

Życzę Wszystkim
zdrowych, spokojnych i rodzinnych
Świąt Bożego Narodzenia


poniedziałek, 30 listopada 2015

Patchworków jeansowych i szydełkowych ciąg dalszy

Narzuta - sam wierzch - gotowa!
Łącznie wycięłam i połączyłam ze sobą 305 heksagonów o boku 6 cm.


Teraz czas na składanie kanapki i pikowanie.
Oczywiście też ręcznie.

Ciągle przybywają do mnie jeansy.
Jesteście Kochani!
Bardzo, bardzo Wam dziękuję:-*


Patrząc na mapę dostaw, mogę powiedzieć, że moje jeansowe patchworki zataczają coraz szersze kręgi.
Pomysłów na następne projekty mi nie brak, jedynie rąk i czasu za mało.

Narzuty szydełkowej przybywa zdecydowanie mniej, 
ale i tak się wyrabiam z normą;-)
Postanowiłam, ze miesięcznie powstanie minimum 15 kwadratów,
 przy założeniu, ze kwadrat robię co drugi dzień. 
To takie minimalne minimum;-)


W listopadzie udziergałam 18 kwadratów, 
czyli mam już 65, a do całości pozostało mi tylko 100 sztuk.




czwartek, 12 listopada 2015

Zwykła ludzka życzliwość...


Apel o jeansy przeznaczone do recyklingu nie pozostał bez echa.

Różnymi drogami i z różnych stron docierają do mnie przesyłki z materiałem do przerobu:


i wiem, że to nie koniec. 

Wiem, że jeans zbierany jest na Kaszubach i w Katowicach.
Bardzo, bardzo Wam dziękuję:-**

Na palcu mam już odcisk od nożyczek:-)

Wycinam nie tylko heksagony:


Staram się odzyskać wszystko co tylko może się kiedykolwiek przydać:


Jak mam dosyć monotonii, sięgam do drobiazgów.
Tym sposobem powstały dwie kosmetyczki, 
ale niestety tylko jedną zdążyłam sfotografować:


Zupełnie prosta, zapinana na zamek, jedyną ozdobę stanowią szlufki. 
W środku podszewka wcześniej przepikowana do usztywniacza.


środa, 4 listopada 2015

Kochane Roztocze

Ostatni weekend spędziłam na Roztoczu.
Jesień jest tam piękna:









a zachody słońca jeszcze piękniejsze:




W świecie robótkowym prawie zastój;
powstały jedynie dwa kołnierzyki:



Oprócz tego dorobiłam jedynie 17 kwadratów do szydełkowej narzuty, 
czyli pozostało mi tylko 118 sztuk do skończenia pracy:


Za to intensywnie pracuję nad heksagonami.
Materiału coraz więcej (dziękuję Wam Kochane) i mam z czego wycinać.
W październiku przybyło 105 heksagonów, łącznie mam ich 143 sztuki:


Wydaje mi się, że zbliżyłam się do połowy wielkości. 
Zaczynam też rozmyślać nad wykończeniem spodu.

No i w głowie pomysł na kolejną narzutę recyklingowo-jeansową:-)


piątek, 23 października 2015

Te opolskie dziołchy, wielkie paradnice....

Cały czas intensywnie zszywam heksagony.
Pomału zaczynało mi brakować materiału.
Nieśmiało poprosiłam kilka osób o wspomożenie:-)

Wczoraj przyszła paczka od niezawodnej Angi z Opola:-)
Nie spodziewałam się, że przyśle tego aż tyle:-))


Aniu, bardzo, bardzo dziękuję:-*

A mi aż skrzydła urosły.
Znowu nabrałam ochoty do przyszpilania, przycinania, fastrygowania.


Zresztą nie ukrywam, że odkąd jestem bezrobotna, wbrew zdrowemu rozsądkowi, jestem bardziej twórcza. Więcej mi się chce. W głowie rodzi się więcej pomysłów.

Mój heksagonalny twór zbliża się do połowy swojej wielkości.


Już się nie mogę doczekać całości.
A przy tym wiem, że powstanie następna narzuta jeansowa.
Tak więc Drogie Koleżanki, jak macie jakieś ubrania jeansowe w dowolnych kolorach przeznaczone do wyrzucenia, to grzecznie proszę: nie wyrzucajcie, zajmę się nimi i dam im drugie życie:-))

niedziela, 4 października 2015

Ozzy;-))

Oto kosmetyczka dla Koleżanki.
Wytyczne były naprawdę bardzo ogólne: ma być ciemna.
Lubię takie zadania:-)
Ula to miłośniczka zespołu Black Sabbath!!!!!!
Motyw mógł być więc tylko jeden:


Kosmetyczkę uszyłam na maszynie, ale całe wykończenie jest ręczne.
W środku podszewka z cienką warstwą gąbki. Dodatkowo wstawiłam kieszonkę.
Całość zapinana na zamek błyskawiczny:


Cały czas wycinam, prasuję, fastryguję i zszywam heksagony:


Naparstka już nie potrzebuję, tak wygląda mój palec:-)))))



środa, 30 września 2015

Chce się chcieć:-))

Rozpoczęła się najpiękniejsza pora roku i wraz z nią wróciłam do życia.
Z wielką ochotą.
I z rozmachem niespotykanym u mnie. 
Hektary przestały mnie przerażać.
Na tapecie w tej chwili mam dwie narzuty.
Jedna jeansowa z heksagonów:



Wszystko ręcznie zszywane. Miesiąc kończę z 38 kawałkami.
Spodni trochę zgromadziłam więc i robota idzie do przodu.

Druga narzuta, to oczywiście szydełkowe pstrokate kwadraty babuni:


Wcześniej założyłam, że każdego dnia zrobię jeden kwadrat.
Mam już 30, zostało do zrobienia tylko 135:-)))

Gdzieś tam w międzyczasie powstają sporadycznie kartki.





Przyznaję, że coraz rzadziej sięgam do papierów. Jakoś tak bez żalu;-)

Powstają też żguty, ale w zasadzie one wszystkie na jedno kopyto. 
Nie robię nawet fotek.
Będę dokumentowała jedynie te, które zdecydowanie różnią się od poprzednich.

I na koniec....
Pojęłam sznur turecki:-))
Przede wszystkim dzięki kursowi, który znalazłam tu.

A to efekt mojego pierwszego starcia z tym splotem:


Robi się szybko, ale ile to pożera koralików, laboga!!

środa, 16 września 2015

W kolorze mięty

Lubię miętę. I kolor i roślinę.
Tego lata miętę parzyłam i piłam dla orzeźwienia.

"Rumianek i mięta - do życia zachęta"

Dwie bransoletki:



i komplet:


Bransoletki zrobiłam z koralików Toho Round 11o.:
a komplet z koralików Toho Round 8o.:

I w dalszym ciągu miętoszę miętę;-))

niedziela, 13 września 2015

Pulpety rybne Pani Ewy

Któregoś dnia, będąc jeszcze na wsi, Daria uszczęśliwiła mnie sporą ilością ryb.
Rybki złowione przez męża Darii.
Przypomniałam sobie wtedy, że jadłam kiedyś w drugim końcu Polski przepyszne pulpety zrobione przez Panią Ewę.
Oczywiście nie miałam przepisu, ale... od czego "Telefon do Przyjaciela".
Przepis zdobyłam, rybki obrobiłam, pulpety obsmażyłam i do słoików włożyłam.
Wyszły pyszne:


Składniki:
- 1 kg różnych ryb (sprawić, sparzyć, obrać, oddzielić ości)
- 20 dag wędzonego boczku
- 1 jajko
- sól, pieprz

Wykonanie:
- ryby i boczek zmielić w maszynce
- dodać jajko, przyprawy, wymieszać
- formować pulpety i smażyć

Zalewa:
Smażyć do miękkości:
- 6 cebul
- liść laurowy
- ziele angielskie
- 1 szkl. oleju 

Dodać:
- 1 szkl. cukru
- 1 szkl. wody
- 1 szkl. octu
- 1 słoiczek koncentratu pomidorowego

Zagotować, zalać pulpety w słoiczkach,
pasteryzować 20 minut.

Pani Ewo, bardzo dziękuję:-*




sobota, 5 września 2015

A jednak kolor!!

Zawsze uważałam, że jedynym słusznym kolorem jest czerń.
Czasami wzbogacałam czerń granatem, szarością czy brązem.
Ostatnio próbuję zmieniać moje priorytety kolorystyczne.
I pokochałam kolory:-))

Powstaje druga narzuta szydełkowa:


Kwadratów ma być znowu 165. Na razie mam ich 12:


Założyłam, że każdego dnia zrobię tylko jeden kwadrat.
Tym sposobem na pewno zdążę do przyszłego roku.

Bransoletki też się mnożą:


Wszystkie koraliki odblaskowe. I podobają mi się!
Użyłam koraliki Toho Round 11o Luminous Neon: 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Urlop z Tolkienem

Nie lubię słońca. Nigdy się z tym nie kryłam.
Zdecydowanie wolę bardziej chłodne i mokre pory roku.
Dlatego tegoroczne lato odczuwam wyjątkowo źle.
Miałam prawo przypuszczać, że po koszmarnym lipcu, 
sierpień troszkę mnie dopieści;-)
Pomyliłam się.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Na urlop, oprócz tradycyjnych materiałów do robótkowania, 
wzięłam ze sobą zestaw do czytania i słuchania:


"Władca Pierścieni" to 60 minut słuchania 
i jednoczesnego zajmowania się swoimi pasjami.
To pozwoliło przetrwać upały.
Planowałam kolejne szydełkowe kwadraty - nic z tego:-)))
Wróciłam do moich haftowanych sianokosów.
Praca jest w trakcie od kilku lat. Wstyd!
Gdy zasiadłam do niej wyglądała tak:


Gdy haft odstawiłam przed wyjazdem było go zdecydowanie więcej:


ale to ciągle zbyt mało.
Specjalnie zapisuję daty, aby zobaczyć zabójcze tempo;-)
Oprócz wyszywania spełniałam się w innych dziedzinach, 
o których napiszę później.

Pozdrawiam wszystkich chłodniutko:-***

czwartek, 30 lipca 2015

Narzuta szydełkowa

Uległam namowom i narzutę pokazuję już teraz. 
Za miesiąc pokażę już z właściwego miejsca.


Narzutę tworzą kwadraty w ilości 165 sztuk (11x15).
Całość zrobiona z pięciu kolorów Arii.
Jest bardzo kolorowa, przeznaczona do izby letniej:-))
Kordonków poszło całkiem sporo, bo prawie 20.
Teraz myślę, że trzeba będzie dorobić narzutkę na fotel robótkowy i może jakieś jaśki.

A w planach narzuta kwiatowa do izby ptasiej;-)
Kiedy mam się nudzić?
I co to jest NUDA?!

Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło:-*


wtorek, 28 lipca 2015

Poddupniki;-)

Tak......zmęczyłam się igłą, nitką, koralikami, drobiazgami
więc przeszłam na terapię igłą, nitką, szydełkiem
i dużymi formami.
Ostatni mój wpis dotyczył patchworkowej narzuty szydełkowej. 
Melduję, że narzuta skończona, ale zdjęcia pokażę dopiero jak znajdzie się u celu.

Oprócz narzuty uszyłam patchworkowe poddupniki na ogrodowe ławki.
Każda ma inny wymiar, ale należy przyjąć średnią ok. 70 x 100cm.
Tak prezentują się razem:


a tak z osobna:








Każdy poddupnik jest inny. Składa się z dwóch warstw jeansu, spodniej i górnej, oraz z ociepliny wewnątrz. Kawałki jeansu zszywałam maszyną, ale pikowałam ręcznie.
Palców nie czuję, bo niestety naparstek jest mi obcy z natury;-)

To się nazywa terapia!!!!