sobota, 29 listopada 2014

Ciężkie wyzwanie

Dostałam wyjątkowe zamówienie.
Moim zadaniem było zrobienie mega dużej kartki,
takiej, żeby zmieściły się i życzenia i podpisy bardzo wielu osób.
Przyznaję, że miewam problemy z zagospodarowaniem dużych powierzchni, 
więc postanowiłam zrobić kartkę w formie książeczki.
Jest sporo miejsca do napisania życzeń
i każdy może się podpisać, bez obawy, że braknie miejsca akurat dla niego.

Na zdjęciu pokazuję tylko zagospodarowane przeze mnie strony książeczki:



I kolejna siljanka, srebrzysto-szara:



Materiały z Kadoro:
- koraliki Toho round 11o.: opaque frosted white, ceylon smoke, metallic hematite



środa, 26 listopada 2014

Chleb żytnio-razowo-gryczany

Im mniej mam czasu, tym więcej "wyczyniam".
Odkąd znalazłam u Janeczki przepis na chleb, postanowiłam spróbować swoich sił w tym temacie.
Wychodzi mi całkiem ok.
A nawet całkiem dobrze:-)
W nocy, między koralikowaniem a kartkowaniem piekę chlebki.
Są wyśmienite. 
Naprawdę!
Niektórzy (Ci którzy nigdy nie smakowali;-) ), porównują moje bochenki do cegłówek, ale .... nie znają się;-)

Tak prezentuje się mój nocny wypiek:



Składniki:
1 kg mąki - kombinacja dowolna, u mnie mąka żytnia, razowa i gryczana w proporcji 6:3:1
1 szkl. płatków owsianych
1 szkl. dowolnych ziaren - słonecznik, dynia, kminek, siemię lniane, mak, sezam
2 łyżki soli
2 łyżki cukru
3-4 szkl wody
7 dag drożdży

Wykonanie:
Składniki sypkie mieszamy ze sobą, w międzyczasie rosną nam już drożdże z odrobiną cukru, mąki i ciepłej wody.
Wlewamy drożdże do miski z mąką i dodatkami, wlewamy wodę w takiej ilości, aby swobodnie mieszać drewnianą łyżką. Ręce mamy cały czas czyste;-)
Następnie wylewamy ciasto do uprzednio wysmarowanych masłem 2 keksówek o dł. 30cm i odstawiamy do wyrośniecia na ok 30-40 min.
Pieczemy godzinę w temp. 200st.
Zaraz po upieczeniu wyciągamy chlebki z foremek, żeby odparowały.
I przechowujemy obowiązkowo w lnianym woreczku lub zawijamy w lniane ściereczki.
Świeżość zapewniona na tydzień (o ile do tego czasu nie zniknie;-)

Niebo w gębie:-)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kołnierzyki:-)

Moje kołnierzyki bardzo się spodobały, więc kołnierzykuję dalej.
Nie wszystkie zdążam obfotografować.
Ale dwa ostatnie mam:

Pierwszy kołnierzyk:


Materiały z Kadoro:
- koraliki Toho round 11o: opaque jet, silver-lined lt.topaz,
- koraliki Toho round 15o opaque jet,

I Drugi kołnierzyk:


- koraliki Toho round 11o: opaque jet, ceylon snowflake,

C. d. n. ;-)

niedziela, 23 listopada 2014

Finał wymianki

Z lekkim opóźnieniem umieszczam u siebie podsumowanie zabawy wymiankowej, która została zorganizowana w Artimeno. Choć u mnie bardzo krucho z czasem, to zdecydowałam się na tę zabawę. I nie żałuję. Moim zadaniem było przygotowanie kartki świątecznej i dołączenie symbolicznego drobiazgu. Taki sam zestaw miał trafić do mnie od innej osoby.
I tak...

Kartkę wraz z przydasiami i słodkościami dostałam od Moniki:



Kartka bardzo mi się podoba, przydasie na pewno się przydadzą, słodkości już nie ma a aniołek wprawił mnie w zachwyt.
Moniko, bardzo dziękuję:-*

Moja kartka wraz z drobnym upominkiem trafiła do Iwony:


I wiem, że się spodobało.


Cieszę się, że wzięłam udział w zabawie.
Pewnie nie ostatni raz:-)))))

Pozdrawiam ciepło:-*

niedziela, 16 listopada 2014

Ruszyłam z krosnem:-)

Właśnie tak. 
Samo krosno posiadam już od dłuższego czasu, ale jakoś tak się nie składało;)
Będąc na wsi zmobilizowałam się do działania. 
I co się okazało?
Mam krosno, które samo tka;-)
W zasadzie nie jestem potrzebna!

Pierwsza próba bransoletkowa, jeszcze nie całkiem udana, 
za długa i bez pomysłu na to co zrobić z nitkami:


Zobaczyłam zasadniczą różnicę między tkaniem na krośnie a tkaniem igłą.
Wyrób z krosna jest bardziej giętki (spokojnie zawiązałam supeł):


Po powrocie do domu, już bardziej świadoma utkałam drugą bransoletkę.
Ba! Nawet ją zakończyłam:




I na koniec pokażę Wam mój koralikowy przenośny warsztat pracy.
Pamiętacie (ta uwaga przede wszystkim skierowana jest do hafciarek) sprzed lat promocyjne pudełka z mulinami Anchor?


Powstał z niego warsztat koralikowy. W środku warstwa gąbki tapicerskiej i mata do rękodzieła odpowiednio przycięta. 
Koraliki spokojnie leżą i po zamknięciu pudełka nie zmieniają swojego położenia. 
Warsztat wrzucam spokojnie do torebki i wykorzystując wolne chwile koralikuję gdzie popadnie;-)


Zdradzę Wam jeszcze jedną moją tajemnicę;-)
Koraliki nigdy nie są poukładane jak należy. 
Specjalnie mieszam wszystkie (mam nawet do tego łopatkę do lodów)
i bawię się wyszukując koraliki:-)))


Bransoletki zrobiłam z materiałów z  Kadoro:

Pozdrawiam niedzielnie:-*

piątek, 14 listopada 2014

Już w domu

Wróciłam ze wsi. Krótki pobyt, ale bardzo udany.
Przede wszystkim spotkałam się z Darią.
 Lubimy te nasze plotki, ploteczki, śmiechy, uśmieszki.
Dziękuję Ci za te radosne chwile i za:
choć nie sądzę, abym i za przędzenie się wzięła;-)

Zrobiłam też kilka siljanek, ale do pokazania raptem trzy:
beżowo-brązowa:
 Materiały z Kadoro

biało-złota:

fioletowo-fioletowa:
(bardzo podobną już robiłam, ale nie taką samą)

Rozpracowałam również krosno.
No i cóż....chyba szybciej pójdzie mi tkanie;-)
Głównie bransoletek, a może i gerdanów...

czwartek, 6 listopada 2014

Gerdan nr 7

Dawno ich nie pokazywałam.
Tym razem klasyczne beżobrązy;-)
Ten poniżej to siódmy w kolejności:




Wzór tradycyjnie stąd.

 Zakupy w Kadoro:
pozostałe z domowych zapasów.

Wsiąkłam w te koraliki na dobre.
Robię różne naszyjniki ale ta forma jest najbliższa mojemu sercu,
mimo, że najbardziej pracochłonna (a może właśnie dlatego)
i najbardziej koralikożerna.
W odróżnieniu od oryginalnych ukraińskich gerdanów,
moje nie są tkane na krośnie.
Tkam igłą ściegiem kwadratowym.

Znikam na tydzień na wieś łyknąć trochę powietrza.
Pozdrawiam cieplutko:-*

poniedziałek, 3 listopada 2014

Różowa różowość

Zupełnie mnie powaliło. Ja i różowości!
A jednak. I jeszcze mi się podoba:




Materiały z Kadoro:
- perełki różowe 4mm i 6mm ze starych zapasów

sobota, 1 listopada 2014

Wystawa

Chciałabym poinformować o pewnej wystawie, i przy okazji serdecznie na nią zaprosić, o roboczym tytule "Makatki i koralikowe dodatki" (przy okazji macie może jakieś pomysły na tytuł?), która zostanie otwarta w czasie Majówki 2015 r.  Zamierzam zaprezentować tam moją kolekcję kuchennych makatek oraz, a raczej przede wszystkim, własnoręcznie wykonaną biżuterię koralikową w kolorystyce tradycyjnego hafu zamojskiego (gerdany, siljanki, bransoletki itp).

Większość koralików nie została jeszcze nanizana. Nie dlatego, że mi się nie chce. Ci, którzy mnie znają nie mogą narzekać na moje lenistwo. Na przeszkodzie stoi przede wszystkim brak czasu, a do niedawna, w zasadzie do wczoraj, miałam przejściowe braki w zaopatrzeniu:-)
Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej front robót można uznać za otwarty:
  

Powyższą górę koralików zakupiłam tam gdzie zawsze, czyli w Kadoro. Dzięki przychylności i uprzejmości Pani Ani uzyskałam bardzo znaczący rabat. Z tego miejsca chciałabym Jej serdecznie podziękować za zawsze miłą obsługę i co tu dużo mówić - życzliwość, a z tym niestety coraz rzadziej można się spotkać, nie tylko w kontaktach handlowych, ale takich zwykłych, czysto ludzkich… Ale nie tylko z tego powodu mogę Wam polecić ten sklep - to moim zdaniem najlepiej zaopatrzony sklep koralikowy w polskim internecie i będę robić u nich zakupy także bez specjalnych obniżek:-)

Teraz pozostało mi jedynie cofać codziennie zegarek o przynajmniej godzinę, może wtedy nie zabraknie czasu na zrobienie wszystkiego, co sobie zaplanowałam. Efekty mojej pracy będzie można zobaczyć na wystawie oraz tuż po niej na blogu, chyba że od czasu do czasu coś ujawnię… 
dla zaostrzenia apetytów.

I jeszcze na koniec w większym zbliżeniu:






Jak widać kolorystyka jedynie słuszna:-)

Uzupełniam wpis o miejscu wystawy, bo jakoś mi to umknęło wcześniej.
Wystawa będzie miała miejsce w Domu Kultury w Krasnobrodzie.