środa, 30 lipca 2014

Rozmnażanie przez pączkowanie

Sama nie wierzę w to co się wczoraj stało. 
Mam już dwie maszyny. Druga za sprawą niezwykłej Plątawki
Elu, bardzo dziękuję! Jesteś szybka jak błyskawica:-)

Maszyny różnią się nieznacznie: kolorem korpusu, kolorem korbki i blaszką.
Maszyna od Eli jak na razie nie jest sprawna. 
Podejrzewam, że przez źle dokręconą śrubkę, co widać na ostatnim zdjęciu. 
Teraz nie mam czasu, ale na urlopie zajmę się tym:-)





Hmmm! Koleżanki i Koledzy!
Nie zrażajcie się tym, że mam już dwie maszyny.
Jak Wam zbywają, to zaopiekuję się każdą następną:-))))

wtorek, 29 lipca 2014

Maszyna do szycia jak z bajki

Od wczoraj jestem właścicielką bajkowej maszyny do szycia. 
W sobotę Ula spytała się czy nie chciałabym na wieś miniaturowej radzieckiej maszyny do szycia na korbkę. Oczywiście, że chciałam!
Dostałam informację, że maszynę do sklepu dostarczy mi Justynka, córka Uli:-)
Wiedziałam, że to miniaturka, ale...........
miniaturka miniaturce nierówna;-)
I niekoniecznie musiałam wiedzieć co autor miał na myśli mówiąc, że to miniaturka.
Najpierw zaczęłam "żałować" Justynki, 
że w taki upał będzie tachała maszynę do szycia:-)
Potem zaczęłam myśleć nad organizacją transportu maszyny ze sklepu do domu, bo chociaż jestem dużą kobietą to jednak maszyna swoje waży:-)
Dobrze, ze na myśleniu się skończyło:-))))
Wczoraj zaraz po przyjściu do pracy zobaczyłam na horyzoncie Justynkę na rowerze. Miała tylko niedużą torbę przewieszoną przez ramię.
Pojawiły się pierwsze pytania, na szczęście w myślach:
- gdzie pudło?
- gdzie neseser?
A Justynka melduje: mam przesyłkę dla  Pani Joli 
i wyjmuje z torebki maszynę do szycia.
Naprawdę miniaturową!
Od pierwszego ujrzenia zakochałam się.
Ania od razu zasiadła i dokonała pierwszego przeszycia.
Stwierdziła, ze maszyna sprawna.
Ścieg tylko jeden, do przodu.
Będę miała do szycia kartek.
I na wieś wezmę tylko po to, żeby inne koleżanki mogły pomacać;-)

Tak wygląda moja bajkowa maszyna:








Tak sobie myślę, że przydałaby mi się jeszcze lalka, którą mogłabym posadzić przy maszynie. Najlepiej z ruchomymi kolanami i łokciami:-)
Już to widzę!

Ula, bardzo Ci dziękuję za tę cudowną maszynę i za ....emocje;-)

PS.  Sama maszyna, bez podstawy drewnianej, ma 20cm szer. i 15cm  wys.

sobota, 19 lipca 2014

Kolczyki

Miały być z przewagą koloru niebieskiego. I są:-)
Pierwszy raz zmagałam się z taką formą. Do przeżycia;-)
Inspiracje czerpałam stąd.
Nauczyłam się też kolejnego ściegu koralikowego, zwanego murkiem,
lub też ściegiem Komanczów.
Kształty płaskie wychodzą bardzo sztywne. Nic się nie zagina.


Poza tym:
- na macie koralikowej kolejny gerdan:-))),
- kwadratów szydełkowych przybywa, ale na razie nie zdradzę po co je dziergam, bo nie wiem ile kwadratów mi wyjdzie,
-  szykuję krzyżykowe UFOki na wieś, z nadzieją, że tam coś podgonię;-)

Błagam o trochę chłodu!!

poniedziałek, 14 lipca 2014

Siermiężna elegancja

Dostałam zlecenie na zrobienie kartki ślubnej z motywem końskim:-)
Przyznaję, że sporo się nagłowiłam.
Początkowo nie brałam pod uwagę najbardziej popularnego motywu, podkowy.
Z czasem wymyśliłam, że podkowa jednak będzie, ale wyjątkowa.
Przystąpiłam do działania: zdobyłam prawdziwą podkowę, odrysowałam na papierze oryginalną wielkość, następnie rozpracowałam to na koronkę klockową.
Niestety nie mam pod ręką wałka do koronek klockowych, pożyczyłam więc od niezawodnej Uli. Nie wiedziałam, że przy okazji zrobię premierę na tym wałku:-)
Założenie było takie, że podkowa ma być siermiężna, cała reszta elegancka.
Sięgnęłam więc po najbardziej toporne grube nici lniane i utkałam podkowę.
Potem tylko cyrkoniowe gwoździe;-), 
zamotany kawałek koronki i podklejona tasiemka.
Tak prezentuje się moja ślubna kartka tekstylna:





Do tego dołożyłam opakowanie i całość wygląda tak:



Ula! Bardzo Ci dziękuję za użyczenie wałka:-*

sobota, 12 lipca 2014

MiszMasz

Coraz mniej jest mnie na blogu. 
Nie wiem czy to zmęczenie przedurlopowe, czy też ogólne zniechęcenie.
Nie znaczy to jednak, że spoczęłam na laurach i nic nie robię.

Kolejna ( 29 już ) siljanka. Tym razem w/g tego wzoru:

Na konkretne zamówienie zrobiłam komplecik paryski - kartkę i kajecik:

A w międzyczasie (!!) dłubię szydełkowe kwadraciki:

Dużo roboty przede mną, ale też i urlop zbliża się wielkimi krokami:-))

Pozdrawiam Wszystkich TuZaglądaczy:-*