niedziela, 29 czerwca 2014

Żguty

Gdzie nie spojrzę, wszędzie szydełkowce koralikowe. 
Też uległam. Musiałam spróbować.
Nie ukrywam, że bardziej odpowiada mi inne określenie - żguty.
I tego będę się trzymała.
 

Zrobiłam komplet: bransoletkę i naszyjnik.
Użyłam przeźroczystych koralików. Paski uzyskałam stosując cieniowany kordonek.
Najgorsze dla mnie w tej zabawie jest nawlekanie koralików.
Na bransoletkę musiałam nawlec ok. 2m, a na naszyjnik ok. 5m koralików.
Nie jest to miłość mojego życia, ale nie zarzekam się :-))))

10 komentarzy:

  1. Pomysł z cieniowaną mulinką dość dobrze i ciekawie wygląda....
    Mnie ten szał bransoletek nie ogarnia, chyba dlatego, że jest ich już wszędzie za dużo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolu, jestem z Ciebie dumna. Masz rację, żgut, to ŻGUT i ja też do takowego nazewnictwa powrócę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale drażnisz koleżanko......

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieniowana nitka to przedni pomysł.
    Mnie powstrzymuje przed nałogiem myśl o konieczności nawlekania koralików. Zwłaszcza według jakiegoś wzoru.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja boję się spróbować :( Efekt Twojego kompletu mi sie podoba :( może kiedyś.............

    OdpowiedzUsuń
  6. W życiu nie będę miała takiej cierpliwości :D Efet cudny :) I tym bardziej podziwiam za ogrom pracy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. To dopiero misterna robota! Podziwiam za cierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Doceniałam żguty dopiero gdy jeden zobaczyłam na żywo. Twój, mimo koloru (co Cię pokusiło o róż???? musimy o tym porozmawiać ;>) jest piękny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie jesteś wszechstronna!!!Śliczne!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba każdy musi ten wzór zrobić, to jest jak baza by potem poszaleć z pomysłami!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*