wtorek, 4 marca 2014

Zielono mi

Pierwszy raz miałam w rękach koraliki TOHO. 
 Przyznaję, że pracuje się z nimi wyjątkowo komfortowo. 
No i żadnych odrzutów nie ma!!


Jednak nim wezmę się za te japońskie koraliki, muszę wyrobić te zwykłe:-)
Nie wiem kiedy to będzie, aż się boję przyznać ile tego mam;-)

Póki co japońskie fiolety (!!) na tapecie;-)

Pozdrawiam


11 komentarzy:

  1. Masz rację - japońskie koraliki bardzo szybko można pokochać.
    Tylko co zrobić z pudłem nierównych koralików ?
    Jak dobierasz, żeby mniej więcej równe były na nitce ???
    Nie mój kolor, ale wzór ładny.
    Pozdrawiam wiosennie z przebłyskami słonka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna. Rurki też masz z Toho?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zachwycona :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. No a ja jestem taka jak ta nowa krywulka - zielona z zazdrości :) Takie cuda, że napatrzeć się nie mogę, ale proszę o jeszcze i jeszcze :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Popieram Elę, TEN, TEN.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też potwierdzam, że to jeden ze słusznych kolorów, poza nim jeszcze błękity rozmaite i marynarki oraz turkus mój teraz najulubieńszy i koral.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie kolor najsłuszniejszy :) Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj mi też...z zazdrości!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*