niedziela, 14 października 2012

Były i grzyby i lwyby...:-)

Wróciłam. Cały tydzień ciężko pracowałam, ale są tego efekty. 
Samych zapraw zrobiłam około 50 słoików, przede wszystkim leczo z papryki i musy z jabłek na szarlotki. 

 Mąż codziennie zaglądał do lasu w poszukiwaniu grzybów (ja się na tym kompletnie nie znam). Już pierwszego dnia, nie bacząc na zmęczenie po prawie 10-godzinnej jeździe samochodem, "wyskoczył" na 40 minut do pobliskiego lasu. Przyniósł to:



I tak było codziennie. Część przeznaczałam do suszenia a część do duszenia. Najadłam się tych grzybów za wszystkie czasy. Suszonych uzbierało się prawie całe pudełko po butach:




Okazuje się, że już teraz każdy mój pobyt na wsi jest osładzany przez Darię, Mistrza Kulinarnego. Tym razem przygotowała muffinki. Wyśmienite w smaku. Bananowe!! A jak ozdobione?! Szczęka opadła. Zobaczcie sami:






Orchidea przygotowana z masy cukrowej dla Szefowej Fanklubu Dariowych Tortów:


Żeby nie było, że ja tylko korzystam z tego co mi Daria przywiezie, sama serwowałam swój firmowy słodki wyrób - szarlotkę z orzechami. Ponoć smaczna:


Szarlotkę podałam na wiekowym obrusie, wyszywanym haftem krzyżykowym przez moją Babcię:




A na koniec tego kulinarnego wpisu z pobytu na wsi 
- pierogi leniwe z maki gryczanej:


Od długiego już czasu "chodziła" za mną mąka gryczana, ale nie wiedziałam gdzie kupić. Więc przy okazji wizyty w młynie poprosiłam o zmielenie gryki na mąkę, czym wzbudziłam sporą sensację:-))
Ale mąkę mam i to najważniejsze. Leniwe były bardzo smaczne, ale czemu tu się dziwić: mąka swoja, ser swój, jajka swoje...sama ekologia:


Robótkowo tydzień w zasadzie całkiem zaniedbany, ale o tym następnym razem...

22 komentarze:

  1. Pobyt udany z tego wynika :-)Babeczki cudne :-) Aż szkoda jeść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, pobyt bardzo udany, choć bardzo męczący.
      Babeczki ... przecież nie mogłam dopuścić do tego, zeby się zepsuły;-)

      Usuń
  2. Bardzo smakowity post, grzyby fantastyczne, babeczki jeszcze lepsze, a leniwe samo zdrowie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. I nie wiem czy bardziej zazdraszczać czy podziwiać, chyba jedno i drugie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiaj i zazdraszczaj:-)) Nie żałuj sobie;-)

      Usuń
  4. Z grzybów to najlepiej lubię zbieranie, a babeczki tak piękne, że aż szkoda je zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko piękne, ale i przepyszne!!

      Usuń
  5. Same pyszności!A obrus prześliczny:)Babcia to ma talent:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia już nie żyje, ale co prawda to prawda - talent miała:-)

      Usuń
  6. Ja mam podobne dylematy co Ula :) Podziwiać, czy zazdrościć :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, po co głowę łamać. Podziwiaj i zazdraszczaj;-)

      Usuń
  7. za grzybami nie przepadam - ani jedzeniem, ani zbieraniem - w odróżnieniu od mojej mamy - ostatnio każda rozmowa telefoniczna zaczyna się relacją z grzybobrania - gdzie i ile zebrała oraz kogo obdarowała tym razem, bo chyba zapasy domowe ma uzupełnione na kolejny conajmniej rok :)
    Za to mufinkami ani leniwymi bym nie pogardziła, o nie...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, na grzybach nie znam się wcale i nie potrafię ich zbierać, ale przerabiam to co przyniesie mąż, do którego mam pełne zaufanie. Nie wyobrażam sobie nie mieć suszonych:-).
      Skoro muffinki i leniwe lubisz - to częstuj się chociaż wirtualnie:-***

      Usuń
  8. Kolejne słodkie pomysły już czekają na Twój przyjazd :) Tak tylko uprzedzam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, ze ten obrus jest OBŁĘDNY!!!

      Usuń
    2. Zaczynam się bać;-)
      A tak poważnie ... już się nie mogę doczekać:-))

      Usuń
  9. O rany.... nie mogę tu zaglądać teraz... nie mogę... jeszcze 11 dni diety!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, wyglądasz bardzo kobieco, więc odpuść sobie te diety:-). Wiem co mówię!!

      Usuń
    2. Jolu, tu o stawy chodzi tak najbardziej, już dziś czuję ulgę mimo braku zmian w obwodach, gacie można kupić w zaprzyjaźnionych salonach prima sort, ale tak mi stawy łupią jak reumatyka zwłaszcza tego chudego co go znasz :)))

      Usuń
    3. Skoro chodzi o stawy, to masz moje rozgrzeszenie:-)
      Co do chudego romantyka, co go znam, kazano mu się przyzwyczajać do dolegliwości wiekowych:-))

      Usuń
    4. I słusznie!
      ja bowiem z pokorą przyjmę, że nic nie uszczknę, ba - nawet wiem, że odrobina staranności i jakoś ujdę, brak potępienia ze strony najbliższych jest łaską :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*