sobota, 21 stycznia 2012

Babcie i Dziadkowie

 Dziadkowie po kądzieli:

Babcia Lidia. Pochodziła z Białorusi. Nigdy jej nie poznałam, gdyż zmarła w czasie wojny osierocając moją mamę gdy ta miała 3 lata. Z opowieści rodzinnych wynika, że zawsze coś dziergała:-))))


Babcia Maria. Druga mama mojej mamy pochodziła z Podlasia. Robiła cuda na drutach: swetry, bluzki, serwety...


Dziadek Olek. Mój ulubiony!! Urodzony w Centralnej Polsce. Zmarł, gdy miałam 11 lat. Zapamiętałam przede wszystkim jego świętą cierpliwość do mnie. Był stolarzem, robił mebelki dla mojej lalki. Potrafił godzinami grać ze mną w"kartofle", nauczył mnie lepić pierogi i............uczył śpiewać sprośne piosenki, w czasie gdy grał z szewcem w karty:-) 
To właśnie dziadek uszył ten patchwork.



Dziadkowie po mieczu:

Babcia Aniela. Z racji pochodzenia ( Górny Śląsk) mówiło się do niej Oma:-). Mistrzyni rękodzieła. To właśnie jej prace czasami pokazuję na blogu. Niesłychanie uzdolniona plastycznie:


Dziadek Józef, czyli Opa:-) - szklarz. Również całe życie spędził na Górnym Śląsku. Oprawiał obrazy Omy:-)). To kartki pocztowe właśnie tej pary pokazałam tutaj.


Jak, mając takich dziadków, mogę nie zajmować się rękodziełem??
Nie wspomniałam o mamie, która też z robótkami jest za pan brat. 
Jestem dziedzicznie obciążona:-)) 
I jakoś nie przeszkadza mi to;-)
Już żaden z dziadków nie żyje, ale każdy jakąś cząstkę zostawił we mnie...

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jolano! Zdjęcia faktycznie piękne. W przypadku Babci Lidii - to maleńkie zdjęcie jest jedyną pamiątką po niej...

      Usuń
  2. piękne masz wspomnienia ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej byłam związana z Dziadkiem Olkiem. I to właśnie z Nim mam najwięcej wspomnień. Może jeszcze kiedyś coś opiszę....

      Usuń
  3. Jolu.... chyba jesteś bardzo podobna do Babci Anieli.
    Przepiękna Kobieta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, czy jestem podobna do Omy?? Jeśli chodzi o różnorodność technik jakie stosowała to faktycznie jestem podobna, ale na pewno nie z urody:-)))

      Usuń
  4. Jolu, piękny post... łzy mam w oczach... dobrze być tak obciążonym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszenia są potrzebne:-) A i oczy trzeba od czasu do czasu przemyć;-)
      Na obciążenia nie narzekam.....:-))

      Usuń
  5. Wspaniałe fotografie, aż miło popatrzeć. Faktycznie jesteś dziedzicznie obciążona rękodzielnictwem , a to zobowiązuje :))) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że należycie kontynuuję rodzinne rękodzieło. Żebym miała tylko komu przekazać...

      Usuń
  6. Nie wiem czemu ale wzruszył mnie ten post, może dlatego, że ja też nie poznałam swoich dziadków ze strony mamy a dziadek ze strony taty został zamordowany gdy miałam 3 lata i tak wychowałam się tylko z jedną babcią, za to miałam przez długi okres swojego dzieciństwa pradziadków :)) Pięknie opisałaś swoich dziadków cudne zdjęcia i szczerze Ci powiem, że z tego co udało mi się zobaczyć to chyba jesteś bardzo podobna do babci Anieli :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzycielko. Przypomniałaś mi, że ja też miałam kiedyś kontakt ze swoim pradziadkiem. Ale widziałam go raptem może ze 2 razy w życiu. I niestety nie zachowała się żadna pamiątka, ani żadne zdjęcie...Szkoda:-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe korzenie to i drzewo piękne i utalentowane - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniały wpis:-) Tyle talentów teraz skumulowało się w Tobie:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasi kochani - Babcie i Dziadkowie! Nie do przcenienia!
    Pięknie Ich pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z ogromnym zaciekawieniem przeczytałam tego posta :)
    Piękną laurkę złożyłaś dziadkom, pięknie o nich napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczne opowieści i zdjęcia :) Być może faktycznie zamiłowanie do rękodzieła jest dziedziczne ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*