niedziela, 30 stycznia 2011

Urodzinowe Candy

W lutym mija rok, odkąd bawię się w blogowanie. Zdecydowałam, że w takiej sytuacji zaproszę Was na Candy Urodzinowe. Sama biorę udział w tego typu zabawach więc i na mnie kolej podzielić się cukierkami.
Tymi słodkościami będą:
komplet frywolitkowy:



a także koronkowe przydasie w ilości ok. 4 metrów:



Zasady uczestnictwa jak wszędzie:
1. Komentarz pod postem
2. Podlinkowany obrazek na bocznym pasku w swoim blogu
3. Dla osób bez bloga - adres mailowy pod komentarzem

Zapisy będą trwały do 28 lutego a 1 marca wylosuję jedną szczęśliwą osobę.
Zapraszam do zabawy!!

sobota, 29 stycznia 2011

Kolejna wyciszająca kartka:-). Tym razem ozdobiona frywolitkowym motylkiem. Jednym z tych, które zrobiłam w poczekalni u dentysty w oczekiwaniu na wizytę.

piątek, 28 stycznia 2011

Gdzieś między pracą a obiadem, praniem a rozmową przez telefon, haftowaniem a kupowaniem znalazłam czas aby znowu sięgnąć po mój Tajemniczy Ogród. Fantastyczne papiery!!
Na nic zdały się zapewnienia, że teraz tylko hafty!!

czwartek, 27 stycznia 2011

Gdzieś....

"Gdzieś" to słowo, które nieustannie mi towarzyszy. Pogubiłam się w tych swoich skarbach i nie panuję nad nimi. Kiedyś panował w nich chaos kontrolowany, ale to już historia. Muszę zwolnić, a to oznacza, że muszę zatracić się w haftach.
Jak wyglądał mój ostatni rok?? Tak jak zawsze. Porywy na nowe techniki, nowe wyzwania. W tym odkrywaniu nowych robótkowych światów jestem świetna. Efekty są różne, raz lepsze, raz gorsze ale dobrze, że ciągle szukam.
Próbowałam sił w krywulkach - nakupowałam koralików, zapięć i kiedy już nic nie stało na przeszkodzie aby oddać się koralikowej dłubaninie pojawiły się papiery.... Czyste szaleństwo:-)))
Koraliki gdzieś pochowałam, zaczęłam gromadzić papiery plus wszystko co potrzebne (zapewniam, że to kolejne pudła i kartony). A jakimś dziwnym trafem moje miejsce pracy nie powiększa się wraz z nowymi gromadzonymi zabawkami.
Bawiłam się spokojnie papierami gdy na horyzoncie, za sprawą Leny pojawił się sutasz:-)))
Z pewną taką nieśmiałością kupiłam 3 kolory sutaszu i gdzieś położyłam, żeby było pod ręką jak najdzie mnie wena;-). Od razu zapomniałam gdzie to miejsce. Szukałam od dwóch tygodni. Bez skutku. Kupiłam kolejne sznurki bo czułam nadchodzący pęd sutaszowej pracy nad bransoletką, której projekt mi się wyśnił pewnej nocy. A jak bransoletka, to potrzebne zapięcia. Wiem, że kupiłam przy okazji okresu krywulkowego i wiem, że gdzieś je schowałam. Gdzie?? Szukając tych zapięć znalazłam jakąś zapomnianą rozpoczętą krywulkę. Zapaliłam się do wykończenia. I oczywiście nie mogę odnaleźć schematu, który gdzieś leży. Pewnie na właściwym miejscu, tyle, że zapomniałam gdzie to miejsce jest.
W sobotę dostałam od mojej ulubionej klientki, Pani Uli, wzory do haftu krzyżykowego. Trzy fantastyczne schematy. Takie jolowe;-) A że nerwy miałam na wszystko więc stwierdziłam, że wyszyję ten boski akt (Lena, trzymaj się!!) . Otworzyłam szafkę z mulinami (to jedyne miejsce gdzie mam porządek) i co znalazłam?? Sutasz kupiony przed miesiącem chyba. Co on robił w mulinach? Tego nie dowiem się już nigdy. Jakby nie patrzeć, mulinę wyciągnęłam i zaczęłam haftować.
Pochowałam wszystko inne!! Gdzieś!!
Ale będę miała radość w odnajdywaniu skarbów:-))))))

środa, 26 stycznia 2011


Papiery z Decor Scrapu są po prostu stworzone dla mnie:-))) Dlatego nie mogę nie brać udziału w Candy u Calisty. Może się poszczęści....

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Galerianka Irenka zaprosiła mnie na kawę wyszytą filiżanką:



i miniaturowym hafcikiem, który w zasadzie trzeba oglądać pod lupą. Dodam, że wokół nici zrobiona jest koronka pętelkowa, w której Irenka się specjalizuje:


I jak przystało na babcię, Irenka uczy swoją wnuczkę obdarowywać przyjaciół swoimi pracami. Majka nie ma jeszcze trzech lat a potrafiła zrobić mi laurkę. Sama wycinała, wyklejała i nawet zaadresowała kopertę:-))):

niedziela, 23 stycznia 2011

Pewnie znowu byłam grzeczna,

bo worek z robótkowymi prezentami urodzinowymi chyba nie ma dna:-)))
Pierwsze cudeńka dostałam już na początku stycznia przy okazji comiesięcznego spotkania :

frywolitkowa kartka od Gosi zapakowana w pudełeczko z prawdziwym koniakowskim serduszkiem, nieśmiało postawiona na serwetce z haftem wrocławskim:

mak od Beatki, czyli szydełkowa czerwona broszka z kobaltowymi koralikami w środku położona na serwetce richelieu tworzy zupełnie inny kwiat:
podobnie jak broszka od Dany w kolorze biało-oliwkowym:
To było na spotkaniu, a w dniu urodzin z samego rana do sklepu przyszła Ula z szydełkowym pingwinem. Pingwin Pitek (tak go nazwałam) jest cudowny: ma krzywaśny nochal, wyłupiaste oczy skierowane w różne strony. Niby trochę robię na szydełku, ale nie mam pojęcia jak można robić tak wspaniałe miniaturki:

sobota, 22 stycznia 2011

Spojrzenie - dowód na istnienie duszy.....


To słowa Andrzeja Sikorowskiego z jednej z jego piosenek. Usłyszałam ich bardzo dużo. Na koncercie w Imparcie (nawiasem mówiąc właśnie wczoraj odebrałam Kartę Stałego Widza) Andrzej Sikorowski razem ze swoją córką Mają promowali swoją ostatnią płytę "Sprawa rodzinna". Koncert wspaniały. Dwie godziny wzruszeń, radości i wspólnego śpiewania. Andrzej Sikorowski to klasa sama w sobie, a córka..... Ma niesamowity głos i śpiewa pięknie. Słuchając tego duetu jedno przychodziło mi do głowy - artyści z Krakowa to zupełnie inna liga. Najwyższa półka.
Sprawiłam sobie wczoraj wyjątkowy prezent urodzinowy tym koncertem. Do tego dodam, że "zdobyłam" płytę z dedykacją.
Życie jest piękne....

piątek, 21 stycznia 2011

Motylkowo

Haft czarny w wersji kolorowej.

środa, 19 stycznia 2011

Wiem, że jestem w mniejszości,


ale bardzo lubię zimę i stęskniłam się już za takimi widokami:-)








"Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.
Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?
Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi"

Tak śpiewał Marek Grechuta ......

Portret hafciarki

powstał w czasie symbolicznych pięciu minut. Niezwykłą frajdę sprawiają mi takie maleńkie wyszywanki.



Hafciarka trafiła w dobre ręce:-))

niedziela, 16 stycznia 2011

Moje Walentynki


"Miłość nie polega na wzajemnym wpatrywaniu się w siebie, ale wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku"


Antoine de Saint-Exupéry


czwartek, 13 stycznia 2011

Wiejskie klimaty

Przed trzema laty (ten czas zdecydowanie za szybko leci) powstała seria wyszywanych krzyżykiem drewnianych domków. To moja ulubiona kolekcja. Pięknie się prezentuje w całości. Schematy miałam ze słowackiej gazety BARA. Kolory dobierałam sama z naszej polskiej Ariadny, bowiem w oryginale rozpiska była na mulinę BCT??








wtorek, 11 stycznia 2011

Chyba jeszcze nie czas....

ale skoro już się tak jakoś samo zrobiły, to postanowiłam je pokazać:). Całkowicie recyklingowe kartki wielkanocne:






Żywe kolory wniosły trochę słońca .......


poniedziałek, 10 stycznia 2011

W moim magicznym ogrodzie


W moim magicznym ogrodzie

wszystko się zdarzyć może...





To w dalszym ciągu papier z Tajemniczego Ogrodu

niedziela, 9 stycznia 2011

W czasie mojego pobytu na wsi, dwa albo trzy lata temu, zgłębiałam tajniki koronki igłowej. Zrobiłam serwetkę wielkości paznokcia (to jest określenie Irenki, bowiem cała serwetka ma około 7cm;-) ). Była to wspaniała zabawa igłą. Szkoda, że jakoś zaniechałam dalszej pracy w tym kierunku. Ale zawsze wiem, ze mogę wrócić!!



Na środku haft lagarterski:-)

sobota, 8 stycznia 2011

Gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały.

Czas na cotygodniowy serwis fotograficzny. Pozostaję w klimatach zimowych.

Widok na sad:


i widok z okna strychowego:

piątek, 7 stycznia 2011

Trochę orientu

Nie gustuję specjalnie w tych klimatach, ale moja siostra ze szwagrem i owszem. Postanowiłam zrobić im kalendarzowa niespodziewajkę. Długo zastanawiałam się czym podkreślić styl orientalny. Nie bardzo widziała mi się gejsza, samuraj czy wachlarz. Jakoś tak oklepane. W końcu uznałam, że takim motywem w typowo japońskim stylu będzie kakemono. usiłowałam nawet powiesić ten obraz tak jak w oryginale. I nie przeszkadzało mi to, że skorzystałam ze zwykłych wykałaczek. Ale i tak nie udałoby mi się stworzyć odpowiedniego klimatu gdyby nie papiery orientalne ze Scrappasji




Może jeszcze uda mi się dopisać coś.... za sprawą pewnej młodej fantastycznej dziewczyny:-)

czwartek, 6 stycznia 2011

FOI - styczeń

Przystąpiłam do projektu Polski Needlepoints i nie sądziłam, że już na wstępie zmierzę się z problemami.
Nie wiem jak w całości będzie wyglądał mój hafcik, bowiem zmieniłam niemal całkowicie kolorystykę. Niby trzymam się ogólnych zasad, ale .......



Do styczniowego zadania domowego należało wyszyć kontury rombów. Zrobiłam to MAJĄ 8, w kolorze złotym - nr 337. A materiał.... w pierwszej wersji wykorzystałam tkaninę do hardangera i mówiąc delikatnie trafił mnie szlag, bo po skończonej pracy zobaczyłam jak nierówny jest splot:



Sięgnęłam więc po moją ulubiona LINDĘ i powstał drugi zarys rombów:-)


Ciekawe co będzie w lutym. Już się nie mogę doczekać.

środa, 5 stycznia 2011

W tym roku zdecydowałam się przystąpić do projektu Polski needlepoint. Jutro wolny dzień i zamierzam powywalać wszystko z szaf . Przewietrzę tkaniny, a mam co wietrzyć;) i wybiorę co uznam za najlepsze. Nici dzisiaj wybrałam w sklepie. Jutro zrobię to, co zadane na styczeń.
A póki co..... kolejna romantyczna kartka:-)

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Styczeń jest u mnie miesiącem "urodzinowym", staram się więc dla każdego zrobić coś kartkowego. Tym razem motywem przewodnim był kwiatek z pocztówki recyklingowej:-).
Kwiat, który mnie zauroczył!! Całą resztę dopasowywałam do niego. Nie udałoby się to bez Kapuśniaczku z Galerii Papieru

niedziela, 2 stycznia 2011

Galerii Papieru udało się zawładnąć mojej wyobraźni. W najbliższym czasie będę wsłuchiwała się w odgłosy Tajemniczego Ogrodu

Dzisiaj usłyszałam ptasie trele...