poniedziałek, 30 maja 2011

Makatka - moja słabość

Kilka lat temu odkryłam u siebie przedziwną słabość do tych naiwnych, prostych ozdób z kuchni naszych babć. Makatki wisiały nad piecem, zasłaniały wieszaki z ręcznikami, wisiały nad miską z wodą - o kranie mowy nie było. Mądrości wyszywane na makatkach przez nasze mamy, babcie, ciocie są ciągle aktualne:-))


Wśród moich robótkowych koleżanek mam jedną spełniającą moje makatkowe marzenia. Dana zdobywa makatki sobie tylko znanymi sposobami:-)) Ta powyżej to akurat makatka pamiątkowa - wyszywała ją mama Dany. Trafiła już w moje ręce - bardzo dziękuję. Kocham makatki  i mam ich już sporo, ale jak to w życiu - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Podejrzewam, że latem zrobię małą ekspozycję makatkową w strychowni.

Dana - dziękuję za już i proszę o jeszcze:-)))

5 komentarzy:

  1. Super makatka, takie pamiątki są bezcenne :)
    Z przyjemnością się wproszę do srtychowni żeby obejrzeć te makatki, ja najbardziej lubię niebieskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dario, mam nadzieję, że przed naszym spotkaniem wszystko przygotuję i rozwieszę. A jak się nie uda to będziemy wyciągały makatki z kartonu wydając przy tym bliżej nieokreślone dźwięki na znak naszego zachwytu;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja przywiozę swoje makatki, ale będzie zabawa!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj pamiętam pamiętam u nas w domu też były :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tylko będę mogła to możesz an mnie liczyć:)
    PS
    Dzięki za miłe słowa pod moim adersem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*