czwartek, 14 kwietnia 2011

Wreszcie właściwa oprawa

Modlitewnik, do wyszycia którego włożyłam tyle serca, przez ponad pół roku stał gdzieś pod oknem, frontem do ściany. A to za sprawą poprzedniego oprawcy .
W końcu dojrzałam do tego, aby pójść do drugiego oprawcy i teraz jestem zadowolona. Modlitewnik wisi na ścianie, a ja nabieram ochoty na kolejny:-)
Jednak w tej chwili fronty robót zabezpieczone na długo;-)
W akcji: krzyżyki, frywolitka, krywulka no i papiery:-). Okazuje się, że ile bym kartek nie zrobiła to ciągle ich za mało.

8 komentarzy:

  1. Jolu to jest naprawdę śliczne! Ale czemu modlitewnik?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cudo, wspaniała praca. Mnie też ciekawi czemu modlitewnik?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i dotarłam do Ciebie :)
    Bardzo ,ale to bardzo dziękuję za prześliczną kartkę i koroneczki :)Przydadzą się na pewno. Uwielbiam chomikować różne przydasie.
    Cieszę się ,że moja przesyłka też dotarła.
    A teraz oglądam Twój modlitewnik i jestem w szoku :O Jest przepiękny i misternie wykonany.
    Widać to serducho, które w niego włożyłaś. CUDO!!!!!!!
    Będę na pewno do Ciebie zaglądała ,już dołączam Twój blog do moich zaprzyjaźnionych blogów.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny. Ale to już wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny, i ładnie oprawiony :) Nieźle to wyszło pierwszemu oprawcy, brak słów, ja to bym wróciła do niego z reklamacją.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że tym razem "oprawca" nie nawalił. Piękny ten modlitewnik...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*