środa, 2 marca 2011

Tegoroczne Walentynki

spędziłam na darciu pierza u Irenki w znamienitym towarzystwie. Było nas cztery: Irenka, Bożenka, Stasia i ja. Okazało się, ze każda z nas przyniosła coś do podgryzania. Bożenka przyniosła lody na deser, Stasia jak zwykle poszalała i uraczyła nas kulkami ze szczupaka w sosie słodko-kwaśnym, Irenka przygotowała łazanki z kapustą i upiekła rewelacyjne mikroskopowe ciasteczka w kształcie serc. Mój wkład w wyżerkę był najmniej oryginalny - przyniosłam worek lniany wypełniony prawdziwą kaszą gryczaną. Wizyta przebiegała w robótkowej atmosferze. Bożena z Ireną haftowały, Stasia - z racji złamanej ręki - oglądała wzory, a ja szydełkowałam. Swego czasu dostałam od Beatki lalkę Emilkę, którą postanowiłam ubrać. Szydełkowałam jak głupia aż zrobiłam strój Emilce, który prezentuję niżej. Tak się rozpędziłam, że zrobiłam jeszcze ubranko dla lalki Majki (to wnuczka Irenki), ale niestety nie mam żadnego zdjęcia.
Emilka do seledynowego kompletu pożyczyła buty od Eulalii (kolejna lalka, którą dostałam od Uli)



Spodobało mi się ubieranie lalek:-). Przy okazji przypomniałam sobie do czego służy szydełko;-)

5 komentarzy:

  1. Mrrrrr.... cudo!!!! Ada podziwia! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ооо... какая прелесть! Так элегантно!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale miałyście fajną imprezkę:)) i takie pyszności, pozazdrościć:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem z Ciebie dumna :) Piękna kiecka, no i Barbie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczegom ja przegapiła tę sukienkę prześliczną????
    Nie wiem:( ale już się poprawiam: CUDNOŚCI:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*