sobota, 5 lutego 2011

Późnym wieczorkiem postanowiłam przymierzyć się do sutaszu. Efekt pożałowania godny. Nitka się plącze, sutasz ślizga, koraliki wywijają obertasy. Ile się nagderałam, a i tak skutek żaden. Na razie rzuciłam wszystko w kąt. Ale nie na zawsze. Wrócę do sutaszu bo przecież muszę zrobić bransoletkę.
Póki co trwam przy hafcie krzyżykowym. No i jednak ciągle bawię się papierami. Moje kartki nie są takie wypasione jak prawdziwych scraperek (dlatego siebie nigdy tak nie nazwę), ale doskonale się przy nich bawię i są całkowicie moje:-)
Kapuśniaczek cały czas na fali. I moje ulubione koronki.




Dziękuję za odwiedziny, miłe komentarze i przypominam o moim Candy:-)

3 komentarze:

  1. Kartki są śliczne!
    Hahahahaha, czyżby sznurki zachowywały się tak, jak u mnie czółenko frywolitkowe hihihihihi
    Trzymam kciuki za tę bransoletkę :-)
    Miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Karteczki delikatne i piękne- pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to się rozwijasz jak patrzy!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*