piątek, 31 grudnia 2010

Wszystkiego najlepszego
w Nowym 2011 Roku

środa, 29 grudnia 2010

Święta, święta i po świętach...

Okres świąteczno-zimowy wpływa na mnie bardzo mobilizująco w dziedzinie robótek. Święta Bożego Narodzenia ledwie się skończyły, a ja już działam w klimatach wielkanocnych. Zrobiłam ponad 20 kartek, ale z prezentacją poczekam do zakończenia karnawału mimo, że ten jeszcze się nie rozpoczął;-)
Myślę, na razie tylko myślę o haftach, bo przede mną jeszcze kalendarze.....
Póki co pokażę "starociowe" słoneczniki. Praca sprzed dwóch albo trzech lat, całkowicie moja, od kompozycji po wykonanie. Zastosowałam dwie techniki: kwiaty - to koronki teneryfowe a łodyżki to makrama szydełkowa. Oczywiście już zapomniałam jak to się robi, ale myślę, że to kwestia przypomnienia.





Pozdrawiam wszystkich odwiedzających:-* I bardzo dziękuję za komentarze:-)

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Ptaki zimą

Za oknem zimno, śnieżnie, mroźno....


Dokarmiajmy ptaszki. One są cudowne:-)

niedziela, 26 grudnia 2010

Po świątecznym obżarstwie;-) nadchodzi czas na intensywne ćwiczenia. Muszę zacząć trenować silną wolę:-))
Hafty wykonane przed rokiem, ale zawsze aktualne.




Dlaczego mam słabą silną wolę??

czwartek, 23 grudnia 2010

Radosnych Świąt



Gdzieś pomiędzy pierwszą gwiazdką, a ostatnim kawałkiem opłatka,


pomiędzy spodziewanym prezentem, a niespodziewanym gościem,

pomiędzy zimą za oknem i ciepłem w zaciszu domowego ogniska...

Gdzieś tam ukryta jest tajemnica Świąt ...



środa, 22 grudnia 2010

"...popatrz na mgłę, ileż cudów ukrywa mgła!..." - Władimir Wysocki


Nie samymi świętami człowiek żyje;-)
Bombka od Irenki, tym razem z motywem betlejemskim:-)




Zdolna z niej bestia;-)

wtorek, 21 grudnia 2010

Pomału zaczynam działać kulinarnie. Śledzie zrobione na dwa sposoby: tradycyjne z cebulką w oleju oraz śledzie w ziołach. Teraz się przegryzają. Kapustę z grochem będę gotowała po powrocie z pracy. Namoczyłam groch i grzybki, które wczoraj dostałam w paczce od Natalki. Wykorzystam je do potraw wigilijnych. To plan na dzisiaj.

Robótki odłożyłam całkowicie na bok, jedynie późnym wieczorem, kiedy już spocznę na swoim fotelu, sięgam po czółenko i przypominam sobie jak się robi słupeczki:-). Może kiedyś do czegoś wykorzystam te miniaturowe kwiatuszki i motylki.



Aniołki hardangerowe zrobione przed laty trzymają nade mną pieczę w ten czas przedświątecznych zmagań w kuchni.

niedziela, 19 grudnia 2010

O ile sama pochowałam już materiały do robienia ozdób świątecznych, o tyle wyciągam "stare" skarby. Niektóre są wyjątkowo cenne.
Pierwsza, to szklana bombka ubrana w szydełkową sukienkę, wykonana przez nieżyjącą już Basię:-(. Basia była pierwszą osobą, która pokazała mi jak się robi czółenkiem. Nigdy nie zapomnę jej wiary w moje możliwości. Odeszła za szybko....



Drugi skarb to dzwonek, prawdziwie szklany, który dostałam swego czasu od Irenki. Pomalowała go Grażynka, którą miałam okazję poznać zupełnie przypadkowo. A sam dzwonek..... spadł mi kiedyś z choinki na podłogę. Byłam przerażona, że się potłucze. Jednak ułamał się "tylko" wieszaczek. Nie mogę wieszać na choince, ale i tak zdobi moje mieszkanie:-))


sobota, 18 grudnia 2010

Kartki świąteczne, których robienie sprawiło mi największą radość. Na przemian "gubiłam" okulary i nożyczki. A to sprawiło, że w końcu zaczęłam papier drzeć na oślep. Odkryłam, że papiery są cudownym papierem do darcia;-). Na razie wyczaiłam dwa sposoby: do przodu i do tyłu:-)))))
Podoba mi się ta technika.


















I to już naprawdę koniec kartek bożonarodzeniowych w tym sezonie. Wszystkie wypisane, zapakowane w koperty i teraz czekają na wysyłkę. W poniedziałek wrzucam do skrzynki:-))

piątek, 17 grudnia 2010

W przerwie między jedną a drugą partią kartek świątecznych wyszyłam pięciominutówkę.



Na razie sam haft, ale bez pomysłu co dalej. Wiem jednak, że w "odpowiedniej" chwili będę wiedziała czego chcę:-)

czwartek, 16 grudnia 2010

Pozostając ciągle w klimatach świątecznych....

Jestem sobie mały miś, smutny miś...

Sam haft, na razie bez pomysłu co dalej;-). Jak zawsze zresztą.

środa, 15 grudnia 2010

Bombki od Irenki są jedyne w swoim rodzaju. Nawet nie usiłuję dociekać jak ona je tworzy. Jedno jest pewne - bombka jest prawdziwie szklana. Malowana, z haftowanymi elementami wkomponowanymi w tło. Jak dla mnie mistrzostwo świata!!
Mam to szczęście, że co roku dostaję jedną taką bombkę. Mam ich trochę do pokazania;-).

Bombka z aniołkiem z przodu:


i z tyłu:


Przy okazji wpadłam na pomysł aby pokazać szydełkową "podstawkę" do prezentowania bombek:

Trochę wiosny w środku zimy:-)


Zasypało nas, przymroziło, a przecież ciągle jeszcze jesień.

wtorek, 14 grudnia 2010

Wydawało mi się, że skończyłam już z kartkami bożonarodzeniowymi, ale okazało się, że nie:-). Dostałam kolejną porcję zimowo-kwiatową do przerobu;-). I dobrze, bowiem brakuje mi dokładnie 14 kartek do wysłania. Wykorzystam wszystko.



Zaczęłam wszystkim "dostawcom" delikatnie sugerować, że mogą już wygrzebywać do przemiału starocie wielkanocne. Nie wiedziałam, że sprawiam tyle radości dając nowe życie zapomnianym już kartkom.

Dziękuję wszystkim odwiedzającym za wizyty i za miłe słowa:-*

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Rozsypał się worek z robótkowymi prezentami:-)). Widać byłam grzeczna, skoro co rusz z tego wora piękne prace trafiają w moje ręce;-)

Bomb(k)owy prezent od mojej przyjaciółki Irenki:-*. Bombka jest tak piękna, że pokazuję ją z przodu i z tyłu. Nie będę nic pisała o jakości zdjęć, bo w tym jestem wyjątkowym cieniasem;-). Grunt, że wszystko jest widoczne:




Dostałam także wstążeczkowe ozdoby od mamy:-*, które położyłam na wiekowej serwecie wykonanej przez moją babcię:



a to serwetka w całej okazałości:

niedziela, 12 grudnia 2010

Mikołajki

Wczorajszy dzień od samego rana był pełen namacalnych przyjemności:-)

Pierwsza była Stasia. Obdarowała mnie frywolitkowym aniołkiem do zawieszenia na oknie:



i piękną kartką świąteczną wykonaną haftem płaskim:


Potem od Gosi dostałam wyjątkowej urody zakładkę:



i na koniec od Dany słodkie szydełkowe żółwiki:


Dziękuję Wam Dziewczyny!!:-*

sobota, 11 grudnia 2010

Wróblewska i Zakościelny

Wczorajszy koncert w Imparcie zwalił mnie z nóg. Powiedzieć, że Marianna Wróblewska jest boska to mało. Wspaniały głos, temperament i kontakt z publicznością. Ciesze się, że wróciła na scenę. A Maciej Zakościelny.....bardzo pozytywnie zaskoczył. Do tej pory znałam go jako aktora, a tu proszę.... Śpiewa! I to jak!! Gra na skrzypcach!!
Duetowi towarzyszyli muzycy, niestety nie zapamiętałam nazwisk, nad czym bardzo ubolewam.
Bawiłam się przednio. Tym bardziej, że byłam w towarzystwie Leny i Irenki. Siedziałyśmy w pierwszym rzędzie - moim ulubionym:-). Prawie straciłam głos od pokrzykiwania;-)))
Cudowny, niezapomniany wieczór! Akumulatory naładowane na maksa;-)

czwartek, 9 grudnia 2010

A teraz coś dla odmiany. Zamiast klimatów świątecznych i zimowych - niezwykle zwykła mereżka. Powstała w czasach moich ciągłych poszukiwań i nauk robótkowych.