sobota, 11 grudnia 2010

Wróblewska i Zakościelny

Wczorajszy koncert w Imparcie zwalił mnie z nóg. Powiedzieć, że Marianna Wróblewska jest boska to mało. Wspaniały głos, temperament i kontakt z publicznością. Ciesze się, że wróciła na scenę. A Maciej Zakościelny.....bardzo pozytywnie zaskoczył. Do tej pory znałam go jako aktora, a tu proszę.... Śpiewa! I to jak!! Gra na skrzypcach!!
Duetowi towarzyszyli muzycy, niestety nie zapamiętałam nazwisk, nad czym bardzo ubolewam.
Bawiłam się przednio. Tym bardziej, że byłam w towarzystwie Leny i Irenki. Siedziałyśmy w pierwszym rzędzie - moim ulubionym:-). Prawie straciłam głos od pokrzykiwania;-)))
Cudowny, niezapomniany wieczór! Akumulatory naładowane na maksa;-)

1 komentarz:

  1. Marianna BOSKA i CZADOWA!!! Bomba atomowa jeśli chodzi o energię!!! Sposób przeżywania na scenie, zabawa śpiewem... po prostu rewelacja!!! Pokochałam ją!!!
    Jolu, bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały wieczór i tak doborowe towarzystwo!!! :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*