wtorek, 21 grudnia 2010

Pomału zaczynam działać kulinarnie. Śledzie zrobione na dwa sposoby: tradycyjne z cebulką w oleju oraz śledzie w ziołach. Teraz się przegryzają. Kapustę z grochem będę gotowała po powrocie z pracy. Namoczyłam groch i grzybki, które wczoraj dostałam w paczce od Natalki. Wykorzystam je do potraw wigilijnych. To plan na dzisiaj.

Robótki odłożyłam całkowicie na bok, jedynie późnym wieczorem, kiedy już spocznę na swoim fotelu, sięgam po czółenko i przypominam sobie jak się robi słupeczki:-). Może kiedyś do czegoś wykorzystam te miniaturowe kwiatuszki i motylki.



Aniołki hardangerowe zrobione przed laty trzymają nade mną pieczę w ten czas przedświątecznych zmagań w kuchni.

2 komentarze:

  1. какая прелесть! тонкая работа!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*