sobota, 27 listopada 2010

Wyszperałam w swoim kuferku frywolitkę, która powstała w czasach, kiedy solidnie podchodziłam do planu "zakładka wykonana techniką, której się nauczyłam". Zakładkę zafoliowałam, aby nie traciła swojej sztywności.
I choć moja znajomość robótek frywolitkowych nie jest znakomita to z chęcią sięgam po czółenko i robię takie drobiazgi.



Dodam, że czółenko z nawiniętą nitką to stałe wyposażenie mojej torebki;-)

1 komentarz:

  1. Niemożliwa jesteś, co i rusz wrzucasz takie cudeńka, że tylko wzdycham z zachwytu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*