wtorek, 23 listopada 2010

SOUNDS OF HAIKU


Wczoraj odleciałam do nieba. Koncert rozpoczął się występem japońskiego flecisty Tomohiro Fukuhary. Muzyk ubrany w tradycyjny strój japoński wprowadził w odpowiedni klimat. A dźwięki, które wydawał przywoływały jeden obraz - kwitnące wiśnie. Dźwięki subtelne. Tak delikatne, że zastanawiałam się nad tym "jak to możliwe?".
Pianista, którego Anna Maria Jopek zaprosiła na występy w Polsce, to najlepszy jazzowy pianista japoński Makoto Ozone. Jego gra powaliła na kolana. Zakochany w Chopinie. Dane było mi usłyszeć jazzowego Chopina!! Rewelacja!!
Ten koncert to nie tylko dźwięki delikatne. To także mocne uderzenia. Energia, której nie można okiełznać. Połączenie japońskiej poetyki z polską ekspresją. Jakże udane!!
AMJ wspaniała jak zwykle. Niezwykle skromna piękna kobieta. Jej głos powoduje ciarki na skórze i łzy w oczach. Odkąd odkryłam ten skarb, nie opuściłam żadnego koncertu z jej udziałem. I dalej będę chodziła. Wokalistka, która nie usiłuje przypodobać się wszystkim. Robi swoje! Ale z jaką klasą!! Artystka nie mogła obyć się bez "swoich" muzyków: Pawła Dobrowolskiego, Roberta Kubiszyna i Pedro Nazaruka. Brakowało mi na scenie Marka Napiórkowskiego. Był na widowni:-). Jak sama artystka stwierdziła, byliśmy ich "testową" publicznością. I zdaliśmy egzamin!!

1 komentarz:

  1. Och! Wiesz, że zazdroszczę... ale wszystko jeszcze przede mną. :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*