sobota, 27 listopada 2010

Kiedyś, już nie pamiętam kiedy, miałam bzika na punkcie koronki klockowej. Zrobiłam nawet komplet biżuterii w/g projektu Jolany Davidowej. Tę wspaniałą czeską koronczarkę poznałam osobiście w Bobowej w trakcie Festiwalu Koronki Klockowej. Zastanawiam się tylko który to był rok.....chyba 2007.
Co do biżuterii...jest bardzo delikatna, zrobiona z kolorowych nici lnianych. Popełniłam jednak niewybaczalne głupstwo:): użyłam zapięcia magnetycznego, które okazało się zbyt ciężkie jak na tę kolię. Przez to całość ucieka mi do tyłu:-)))
Cóż, człowiek uczy się całe życie.



Czy wrócę jeszcze do klocków??

5 komentarzy:

  1. Oczywiście, że wrócisz. Wierzę w to...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo oryginalny komplet!
    Koronka klockowa to dla mnie zupełnie nieznane rejony...

    OdpowiedzUsuń
  3. wrócisz, wrócisz... Ktoś musi skończyć mojego "Pana Ciastka"...
    A zapięcię chyba można zmienić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby można zmienić, ale znając siebie i swoją niechęć do przeróbek, prędzej zrobię nowy komplet niż poprawię stary:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczności
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*