wtorek, 19 października 2010

Na jesienny pobyt na wsi zaplanowałam skończyć poduszkę dla Leny. Sama się z siebie śmiałam, bo nie przewidziałam, że braknie mi mulinki (DMC - 838) na 21 krzyżyków (słownie: dwadzieścia jeden). I tak dopiero po powrocie do domu wyszyłam całość. Teraz jeszcze czekam na wolny dzień, żeby w końcu poduszkę uszyć. Pokażę ją dopiero jak trafi we właściwe ręce:-)
Ale na wsi nie mogłam siedzieć z założonymi rękami, więc sięgnęłam po zaczęty chyba ze dwa lata temu sampler. Zawsze troszkę do przodu. Ale i tak kolejne samplerowe krzyżyki powstaną dopiero przy następnym pobycie. O ile oczywiście nie będzie "pilniejszych" robótek;-)


1 komentarz:

  1. Oj, zacieram ręce :-) Radość rośnie!
    Widocznie tak miało być, żebyś znowu dotknęła samplera :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*