czwartek, 26 sierpnia 2010

Mieczyki

Któregoś pięknego poranka mój "wsi" sąsiad zza płota, Pan Stach, przyniósł mi bukiet kabaczków i mieczyków. Kabaczki zostały potraktowane w sposób należyty i rozdrobnione skończyły w garnku.
A mieczyki........
Wstawiłam do wazonu i w każdej wolnej chwili spoglądałam na nie. Obserwowałam jak pomału dolne kwiaty tracą swój urok, lekko więdną a w końcu spadają na stół. Nie mam zwyczaju wyrzucać "upadłych" liści i płatków, bo te pozornie brzydkie i wydawać by się mogło tylko do wyrzucenia kwiaty, potrafią odwdzięczyć się wyjątkowo. Zasuszone kwiaty mieczyka w mojej kompozycji na papierze wyglądają właśnie tak:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*