niedziela, 27 czerwca 2010

Srebrzysta poświata


Szaleństwo koralikowe trwa w najlepsze i dobrze mi z tym. Ciągle dłubię, ale już mi inne skowronki zaczynają latać po głowie. Tak to już jest ze mną......jak tylko zakupię i zgromadzę kolejny karton ze skarbami, bez których w danej chwili nie mogę żyć, cały entuzjazm gdzieś się ulatnia:).
Spora w tym zasługa koleżanek, które inspirują mnie do zgłębiania tajemnic nowych technik, albo podrzucają tak od niechcenia jakiś jolowy wzór do haftowania. Uwielbiam je za to.

1 komentarz:

  1. Jola, oczy mi po prostu pulsują na widok tych cudeniek :) Chylę czoła. Jesteś mistrzynią!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*