niedziela, 20 czerwca 2010

Skończona:)


Wstałam skoro świt i dokończyłam dzieła:). Tempo, w jakim robiłam krywulkę wskazuje na to, że bardzo mi się podobała:)
Pewnie poproszę Wandę, żeby jeszcze przyniosła kiedyś na spotkanie jedną ze swoich oryginalnych krywulek. Póki co, naszykowałam koraliki na następny wisior w/g wzoru z ukraińskiej książki.
I już myślę, jak zagospodarować pudło koralików z odzysku, przyniesionych przez Irenę.

5 komentarzy:

  1. Jest cudna. Czekam na kolejne krywulki

    OdpowiedzUsuń
  2. Już w drodze następna. Ale nie ta, którą zaplanowałam a zupełnie coś innego..... "błękitna rapsodia"

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pełna zachwytu dla tego dzieła! Naszyjnik robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękna rzecz! Jolu, czy czegoś nie umiesz????

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miłe słowa.
    Aniu, jest całe mnóstwo technik, które są mi całkowicie obce. Niestety...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*