niedziela, 11 kwietnia 2010

Angela


Od wczoraj towarzyszy mi ogromny żal, smutek i niedowierzanie. I jak zawsze w trudnych sytuacjach uciekam do haftu i do Mozarta. Pomagają w trudnych chwilach. Muzyka Wolfganga Amadeusza Mozarta była, jest i będzie moim ukojeniem. A haft.... no cóż, haft pozwala zapomnieć. Skończyłam jeden z obrazków, do którego schemat przyniosła mi jedna z moich miłych klientek, Pani Ula. Do kompletu mam jeszcze 20 innych elegantek. Ile z nich zrobię?? Pierwsza, Angela wyszyta została na najdrobniejszej kanwie 20ct. Nigdy wcześniej na takiej nie haftowałam, ale podoba mi się i będę częściej sięgała do takiej drobnicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*