niedziela, 14 marca 2010

Jolówka


Gdy zobaczyłam tę grubaskę, po prostu oszalałam i musiałam natychmiast wyszyć. Dana stanęła na głowie (nie po raz pierwszy)i zdobyła schemat, a mi nawet podwyższona temperatura nie przeszkodziła w realizacji planu. Pomyślałam, że właśnie obrazki tego typu - nazwałam je jolówkami - pokażę na najbliższej wystawie. Trochę wstrząsnę towarzystwem, ale czego się nie robi dla słusznej sprawy.

4 komentarze:

  1. Cieszę się, że sprawilam Ci radość.Może ja też zrobię taki autoportret tylko włosy zapuszczę....

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostra Patryka21 maja 2010 23:05

    Po prostu cudo:)Wygląda tak realnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Też te hafty lubię! Tyle humoru i radości wnoszą!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*