środa, 24 marca 2010

Dzień wróbelka.


W sobotę usłyszałam informację o tym, ze tego właśnie dnia przypada święto wróbelka:). Oczywiście natychmiast postanowiłam we właściwy sobie sposób uczcić ten dzień. Szukałam ciekawego wzoru wróbelka i natknęłam się na kota-turystę. Nie mogłam się oprzeć jego urokowi. I tak na święto wróbla wyszyłam kota:). Ciekawe kiedy kot świętuje:))))

środa, 17 marca 2010


A jednak wyrobiłam się z inną frywolitką dla Krystyny. Była zadowolona. A tak poza tym bardzo udane spotkanie z dziewczynami, z którymi pracowałam 20 lat temu.

Zostałam ciociobabcią


W poniedziałek (15 marca) mój chrześniak został ojcem, obdarzając mnie prawie wnuczką. Hania przyszła na świat o 12.05 i jest oczywiście najpiękniejszą dziewczynką na świecie:)

niedziela, 14 marca 2010

Jolówka na sofie


Idąc za ciosem i robiąc to, co najbardziej lubię, wyszyłam następną jolówkę do kolekcji. Tym razem jest to lekko wstawiona arystokratka wylegująca się na sofie. Już się cieszę, że ściana z jolówkami powiększy się o kolejne dwie sztuki. A marzy mi się jeszcze więcej;-)

Jolówka


Gdy zobaczyłam tę grubaskę, po prostu oszalałam i musiałam natychmiast wyszyć. Dana stanęła na głowie (nie po raz pierwszy)i zdobyła schemat, a mi nawet podwyższona temperatura nie przeszkodziła w realizacji planu. Pomyślałam, że właśnie obrazki tego typu - nazwałam je jolówkami - pokażę na najbliższej wystawie. Trochę wstrząsnę towarzystwem, ale czego się nie robi dla słusznej sprawy.

wtorek, 9 marca 2010

Dla Krystyny


Zdążyłam!! Ulubiony wzór, w którym zmieniam w zasadzie tylko kolor nici i koraliki. Tym razem w kolorze ecru, wybranym przez Krystynę:). A może jeszcze jakaś inna frywolitka do wyboru? Czas jeszcze mam, bo spotkanie przełożone z pierwszego poniedziałku po 13 marca, na pierwszy wtorek po 13 marca:)

niedziela, 7 marca 2010

Gejsza

Dzisiaj była kolejna okazja aby podpytać rodziców o historyjki rodzinne. I tak..... W połowie lat 50-tych XX wieku babcia Aniela przebywała w sanatorium w Krynicy. Kupiła tam figurkę przedstawiającą gejszę. Dosyć tandetną, przyznaję.

Figurka ta jednak zainspirowała babcię do tego aby wyhaftować podobną gejszę. Sama naszkicowała, dobrała kolory i wyhaftowała. Prawdziwa artystka. Oprawił dziadek Józef, z zawodu szklarz.

Po śmierci dziadków i figurka i obrazek dostały się w moje ręce. Obrazek ma swoje stałe miejsce na ścianie, a figurka grzecznie stoi sobie na półce obok książek robótkowych.

czwartek, 4 marca 2010

Makatka


Makatkę przyniosła kiedyś Dana na spotkanie robótkowe i z miejsca pokochałam tę makatkę. Najpierw pożyczyłam, odbijałam wzór, bo oczywiście zakładałam , że w którymś życiu uda mi się wyszyć takie cacko, a teraz makatka jest już moja:). Nie pamiętam kto wyszywał, przypuszczam, ze mama Dany. Prawdę mówiąc Dana jest niezmordowana w wyszukiwaniu makatek, ale o tym innym razem.....

poniedziałek, 1 marca 2010

Front robót przygotowany


Naszykowałam wszystko co potrzebne do piątego i zarazem ostatniego już obrazka ze słowackiej serii "Drewnianej architektury". Sama nie wierzę, że tyle zrobiłam:). A ile projektów nowych jeszcze przede mną!!

Makatka - odsłona druga


Na jednej makatce zgromadziłam trzy zjawiska olimpijskie: Królową Nart, Księcia Skoczni i Gracje Lodu. Nie będzie żadnej rymowanki a "jedynie" wspomnienie igrzysk zimowych.