niedziela, 21 lutego 2010

Babciny fartuszek


Spośród wszystkich robótek ręcznych najbardziej kocham hafty. Mam to szczęście, że odziedziczyłam w genach odrobinę talentu i ogromną pasję do dziergania. W swoich skarbach mam trochę starych wyszywanek po babci. Z ogromnym wzruszeniem spoglądam na fartuszek sprzed II wojny światowej, który Babcia wniosła jako wiano. Prawdziwy len, haftowany kordonkami wszelakimi, miejscami niedokończony (chyba brakło nici). Koleżanki namawiały mnie abym sama wykończyła brakujące elementy, ale nie odważę się. W takich niedoskonałościach tkwi największy urok. Fartuch z tyłu zapinany na krzyż i wiązany. A guziki.............. Kto dziś pamięta jeszcze metalowe dziurkowane guziki powleczone płótnem??

2 komentarze:

  1. Ja pamiętam takie guziki. U mnie w domu była biała pościel zapinana na takie guziki. Mama się denerwowała, że rdzewieją i brudzą poszwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. SKARB!!!! Coś niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo. To krytyczne także.
Mobilizujecie mnie do dalszej pracy:-*